Amerykańscy eksperci

Interesująca wymiana poglądów między blogerem KaNo (czyli połową słynnego amerykańskiego zespołu ekspertów Antoniego Macierewicza) a bliżej mi nieznanym internautą o nicku "niespieszny:

niespieszny: A można wiedzieć kiedy prokuratura otrzyma dane umożliwiające weryfikacje symulacji zespołu? Czy w ogóle je dostanie?

KaNo: Prokuratura nie ustala przyczyn katastrofy tylko ustala osoby za nią odpowiedzialne.

niespieszny: Po co więc zostały wysłane do niej prezentacje? Przecież po pomyslnej weryfikacji przeprowadzonej przez niezależnych uczonych prokuratura MUSIAŁABY na poważnie zająć się hipotezą zamachu. Czyżby taki scenariusz nie był zespołowi na rękę?

KaNo: Po to żeby zostało wszczęte śledztwo przeciwko osobom, które podały nieprawdę w państwowym dokumencie. Jeżeli zostanie wszczęte udostępnimy dane. Do tej pory nikt się do nas nie zgłosił.

Warto dodać, że druga połowa "zespołu ekspertów", tj. prof. Binienda nie była specjalnie bardziej skłonna do współpracy. Odpowiedzią na pytanie o szczegóły symulacji (która miała wykluczyć możliwość zniszczenia skrzydła tupolewa w konfrontacji z brzozą) było zaproszenie na konferencję w Pasadenie w kwietniu 2012. Trzeba było tylko wysłać "abstrackty swoich prezentacji". W ciągu trzech dni.

Logika wg Kościoła Zamachowego

Od kilku dni z zainteresowaniem obserwuję wrzenie części blogosfery wywołane konferencją prasową prokuratury i publikacją kolejnej wersji stenogramów zapisu CVR prezydenckiego Tupolewa. Zainteresował mnie pewien powtarzający się w tych wypowiedziach motyw.

Posłużę się dwoma cytatami: gw1990:

"Gazeta Wyborcza" nie "zauważyła" wczorajszych doniesień NPW, które otrzymał Cezary Gmyz - a obalających mit bezsprzecznej obecności gen. Błasika w kokpicie na podstawie znalezienia jego ciała w sektorze I. W tym miejscu 10 IV 2010 r. nie leżały zwłoki pilotów Arkadiusza Protasiuka, Roberta Grzywny oraz mechanika Andrzeja Michalaka - czyli wedle logiki Jana Osieckiego, ministra Millera, Edmunda Klicha, Kublik i Czuchnowskiego etc.: część załogi nie przebywała w kabinie pilotów w ostatnich sekundach lotu.

seawolf:

W końcu, nie po to przez prawie dwa lata przekonywano nas, że skoro generał Błasik został ponoć znaleziony w kokpicie, to jest to niezbity dowód na to, że był w tym kokpicie w momencie katastrofy. No i przyznaję, przekonaliście mnie, Klichy i Millery, Osieckie i Hypkie! I wy, madame Anodina i ty, Wierny Grasiu też! Tak, wpełzam pod ławkę i odszczekuję wszystko, co o was powiedziałem, bo tego, co pomyślałem, to sam się boję, bo dowodów rzeczowych nie mam, tylko mocne poszlaki. Przekonała mnie wasza logika! I tropem tej logiki od tej pory podążam. Otóż, każdy absolwent gimnazjum , nawet, jeśli na matematyce grał w okręty, musiał zaliczyć równania matematyczne i ich boską , odwieczną logikę. Jeśli ze zdania „znaleziono w kokpicie” wynika „był w kokpicie”, to ze zdania „nie znaleziono ani w kokpicie, ani obok” musi logicznie wynikać zdanie „ nie było go w kokpicie w momencie katastrofy”. Tak to , niestety wygląda.

Drugi z cytowanych wpisów zatytułowany został: "Logika, czyli, czy leciał z nami pilot?". Zabawne, bo akurat z logiką obaj blogerzy (i inni powtarzający ten argument) są na bakier. Tak to niestety nie wygląda.

Zdaniu:
p => q
równoważne jest zdanie:
~q => ~p
a nie zdanie:
~p => ~q

Jeśli ze zdania „znaleziono w kokpicie” wynika „był w kokpicie” to ze zdania "nie było w kokpicie" wynika "nie znaleziono w kokpicie". I to jest zupełnie co innego niż: ze zdania "nie znaleziono w kokpicie" wynika "nie było w kokpicie". Widać panowie jednak grali na matematyce w okręty, na czym ucierpiała ich znajomość boskiej, odwiecznej logiki...

Polowanie na krowy

Ostatnio, przy okazji notki na blogu torero, przeglądałem stronę internetową naszego najsłynniejszego jasnowidza, Krzysztofa Jackowskiego. Jest tam dział z listami od usatysfakcjonowanych klientów. Spodziewałbym się raczej przygnębiającej lektury -- zaginięcia, tajemnicze morderstwa... A tu niespodzianka. Otwieramy pierwszy z brzegu list, a w nim:

Nasz brat Stanisław R. - lat 45 wyszedł upolować krowy na pastwisku, 15 września i nie wrócił do domu.

Naiwnie sądziłem, że polowanie na krowy powinno być stosunkowo bezpiecznym zajęciem. Może na pastwisku oprócz pana Stanisława zjawił się przypadkiem również właściciel krów? Albo pan Stanisław omyłkowo próbował upolować byka?

Poseł Hofman o Smoleńsku

Jakiś czas temu, ktoś na jogger.pl (przepraszam, ale nie pamiętam już kto) pozytywnie wypowiadał się o polityku PiS, Adamie Hofmanie. Zdziwiło mnie to, czemu dałem wyraz w komentarzu. Zdziwiło mnie, bo dla mnie Hofman jest doskonała ilustracją tego, co mnie w PiS razi, co mnie od PiS odrzuca, co mnie w PiS wkurwia. Zastanawiałem się, jak to zdefiniować. I tu z pomocą przyszedł mi sam Adam Hofman i jakiś internauta ukrywający się pod pseudonimem Rocco (z tyldą z przodu).

Cytat z onet.pl:

Teza, że winni katastrofy Tu-154 są polscy piloci, została obalona - stwierdził w programie "Tomasz Lis na żywo" w TVP 2 Adam Hofman (PiS). Odniósł się w ten sposób do poniedziałkowej konferencji śledczych z Prokuratury Generalnej, podczas której zaprezentowano opinię Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna z Krakowa na temat zawartości czarnych skrzynek Tu-154M. [...] Poseł twierdzi, że ustalenia biegłych z Krakowa obalają drugą tezę, która znalazła wyraz również w raporcie komisji Millera. - Mówiło się, że to była wina pilotów - tłumaczył Hofman. Polityk wskazał, że informowano, że tylko gen. Błasik odczytał właściwy wysokomierz, a tymczasem okazało się, że zrobili to piloci.

Komentarz Rocco:

PiS ma zdumiewającą zdolność do zrażania sobie ludzi poprzez wciskania im bzdur i traktowanie ich jak debili. Żaden, w miarę nie głuchy i rozgarnięty człowiek podobnych wniosków nie wyciągnie z poniedziałkowej konferencji, niezależnie od poglądów politycznych. Od kilku lat rośnie we mnie przekonanie o cyniźmie polityków tej formacji i wrogości do narodu polskiego.